«Genialne, na wpół przewiewne…». Balet zawsze inspirował wielkich geniuszy sztuki do tworzenia nietrwałych arcydzieł. I tak jak Puszkin w kilku wierszach wyrażał cały swój podziw dla wdzięku i piękna baletnicy, tak Degas zdołał uchwycić moment, w którym balerina wznosi się w statycznym obrazie na fali sławy i oklasków publiczności. Jest sama w centrum obrazu, ogarnia ją zachwyt nad swoją sztuką i wydaje się, że zaraz wyruszy w niewidzialny strumień muzyki i oklasków. Dotyka sceny tylko pointem i niczym nieziemska istota nie rzuca nawet cienia. Artysta bez rysowania otaczających szczegółów wnętrza — szorstkich desek podłogowych czy ciężkiej tkaniny skrzydeł — artysta celowo oddzielił tancerkę od ziemskiej rzeczywistości. Baleriny w tle zdawały się zamarzać w jesiennym lesie, a światło rampy, otaczające mnie miękkim blaskiem,
I tylko dostojna postać mężczyzny w drogim czarnym garniturze, narysowanego w przyzwoitej spostrzegawczej pozie, wydaje się celowo ciężka i nieodpowiednia w tej zwiewnej scenerii sukcesu tancerza. To wielbiciel lub filantrop i oczywiście nie bez jego pomocy prima jest dziś skąpana w chwale. Wiara w swoją pozycję i pragmatyzm nie pozwalają mu zapomnieć o zakulisowych intrygach i ciężkiej pracy baletnic w drodze do wyczekiwanego, ale zbyt ulotnego uznania.
Wszystkie prace Degasa dotyczące baletu są przepojone sympatią i podziwem dla wytrwałości i odwagi tych delikatnych kobiet. On, jak nikt inny, zawsze potrafił przypomnieć, ile pracy, nieszczęścia, traumy, a czasem śmierci na scenie kryje się za stworzonymi pięknymi obrazami. A publiczność będzie bić brawa, a ona uśmiechnie się i ukłonie przed nią z wdzięcznym ukłonem, a po przedstawieniu uszczęśliwi swojego patrona, a tylko promień rampy niesie łzy szczęścia i bólu baletu prima w wieczność.
Opis obrazu Edgara Degasa «Gwiazda»