Hals to wielki holenderski artysta, który za życia wciąż był awanturnikiem. Jego przypadek to taki, w którym geniusz w ogóle nie ceni swojego geniuszu, uwielbia chodzić do pubów, zasypiać w nieoczekiwanych miejscach i budzić się z kubła wody na głowie, ale to nie czyni go mniej utalentowanym ani mniej szanowanym.
Khals kochał życie, co widać zarówno w jego obrazach, jak i relacjach naocznych świadków. Kochał jej dzikość, jej naturalność, pierwotne przyczyny i przejawy, których nie ograniczały normy moralne. Uwielbiał się bawić i pić, ładne kobiety, pyszne jedzenie. Kochał też ludzi i wcale nie lubił starych bajek.
Malarstwo historyczne, wątki religijne i opisy minionych czasów wcale go nie pociągały — nie miały ognia, który płonął w nim i fascynował. Ale był w ludziach, dlatego Hals był urodzonym portrecistą — kochając ludzi, potrafiąc uchwycić nieoczekiwane, niesamowite chwile, z równą przyjemnością malował zarówno młode dziewczyny, jak i starych pijaków. I w tych i tamtych był zainteresowany znalezieniem płonącej iskry życia i wyrażeniem jej na płótnie.
«Cygan» jest dla niego charakterystyczny, ponieważ jest całkowicie pozbawiony surowości portretu akademickiego i bezwładności podniosłości. Brak emocji, uważany w kręgach za dobrą formę, Halsom całkowicie odrzuca. Pisze bardzo młodą Cygankę, prawie dziewczynę — ma kręcone czarne włosy, otwartą, żywą twarz, patrzy nie na widza, ale na niewidzialnego rozmówcę, albo się z nim kłóci, albo śmieje, albo próbuje go słabo wziąć.
We włosach ma szkarłatną wstążkę, usta — pełne i rude — zwijają się w grymasie nieufności i oczywistej prowokacji. Wygląda kpiąco, wesoło, oferując rywalizację z nią, a lekkość pędzla, blask światła dodaje temu wyrazowi uroku. Tło obrazu jest rozmyte, ale nie jest potrzebne. Bez niego życie rozpryskuje się na płótnie.
Opis obrazu Fransa Halsa «Gypsy»